Recenzje

DEMONY. POKUSA – Lisa Desrochers

Demony. Pokusa

Demony: Pokusa

Od czasu do czasu lubię przeczytać książkę, którą czytałam kilka lat wcześniej. Wracam do nich z sentymentem i sprawdzam czy teraz podobają mi się tak samo jak kiedyś. Zauważam nowe rzeczy, z innej perspektywy obserwuje zachowania bohaterów oraz ich motywacje. Przeczytajcie co sądzę o książkę „Demony: Pokusa” kilka lat po pierwszym czytaniu.

Ach, uważajcie na małe spoilery!

 

Lisa Desrochers – Demony: Pokusa (1 część)

Wydawnictwo Dolnośląskie

Ilość stron: 367 stron

Demony. Pokusa

źródło: zdjęcie własne

 

Początek historii…

Książka jest z 2011 roku i nie pamiętam już nawet czemu ją kupiłam. Na okładce mamy ludzkie postacie, a nie jestem fanką takiego rozwiązania. O ile mnie pamięć nie myli, był to okres Zmierzchu, wampirów, wilkołaków, demonów, aniołów, czyli wszystkiego co nadprzyrodzone – i prawdopodobnie dlatego „Demony” zagościły na mojej półce. Rozdziały nie są za długie, ponadto narracja prowadzona jest w dwóch osobach, więc łatwiej zakończyć nam czytanie w określonym momencie. Papier jest lekko pożółkły, na szczęście… nie lubię, gdy strony są nieskazitelnie białe.

Główną postacią jest oczywiście dziewczyna/licealistka, czyli taka do której owa książka miała trafić; w końcu najlepiej identyfikować się z bohaterką taką jak my. Pochodzi ona z wielodzietnej katolickiej rodziny, w której pełni rolę czarnej owcy. Zadaje za dużo pytań, ma problemy z akceptacją siebie, akceptacją przez swoją rodzinę, ale za to dziadek kocha ją miłością bezgraniczną.

Luc czy Gabe…

Jak w każdej historii dla nastolatek powinno pojawić się dwóch przedstawicieli płci męskiej, aby nasza bohaterka miała dylemat. W tej sytuacji dostajemy diabelnie przystojnego Luca oraz Gabe o anielskiej urodzie. Nie trudno się domyślić kogo Frannie wybrała ostatecznie, ale zanim do tego doszło miała trudny orzech do zgryzienia SPRAWDZIC CZY DOBRA FORMA. Serce, rozum, ciało czy uczucia – pragnienia były różne i dwie osoby, a nie mogła wybrać obu.

Każdy z nich jest wysoko postawioną osobą w piekle czy niebie i przybyli by oznaczyć jej duszę. Jak się okazało, nie należy to do najprostszych zadań. Frannie nie jest łatwą zdobyczą, co wskoczy do łóżka każdemu facetowi (a jak już prawie miała to ktoś im przeszkodził) oraz skrywa w sobie tajemnicę. Przez całą książkę przewija się wspomnienie jej młodszego brata Matt ‘a i dopiero z końcem stron poznajemy całą prawdę.

Finalnie wybór był prosty, w końcu przez użycie swojej mocy jeden z chłopaków został… człowiekiem i dokonał całkowitej przemiany. Z jednej strony Frannie tak chciała, więc za dużo do powiedzenia nie miał. Wciąż zostaje tajemnicą co będzie jak się w nim odkocha? Dobro wygrało ze złem, trochę nawet w przewrotny sposób.

„Wcześniej się myliłam. (…) to zdecydowanie bezpieczniejsze wyjście. Wiem, w co się pakuje i to się nigdy nie przerodzi w coś, co mnie przerośnie.”

Ogólne wrażenie

Książka jak na grupę docelową ma rozbudowane i bogate opisy. Sam opis postaci czy mieszkanie Luca daje nam w miarę rzeczywiste ich wyobrażenie. Każdy z bohaterów ma pewną historie, osiągnięcia oraz zainteresowania. Luc może się pochwalić podbojami wśród kobiet, Gabe swoją nieskazitelnym zachowaniem i brakiem kłamstw (czasem są niedopowiedzenia, ale nigdy kłamstwa), a Frannie… nie jest taka dziewczyńska. Ubiera się na czarno, lubi z dziadkiem grzebać przy samochodach oraz trenuje dżudo.

Główni bohaterowie zachowują się tak, jak na nastolatków przystało (mimo, że Luc i Gabe swoim wiekiem pełnoletność uzyskali bardzo dawno). Nie ma tutaj ze strony Frannie heroicznej odwagi superbohaterskiej, tylko ludzka… instynktowna. Zagraża coś bliskiej jej osobie, działa pod wpływem impulsu, ale też do pewnego stopnia. Mamy tutaj typowy świat nastolatków z żartami, problemami oraz przekomarzaniem się.

Gabriel.
To musi być jego wina, chodź nie wiem, jak to zrobił. Znajdę go, wyskubię mu wszystkie anielskie piórka i napcham nimi poduszkę.

Czy ją polecam?

Obecnie książka nie wywarła na mnie już takie wrażenia jak kiedyś. Być może dlatego, że od tamtego czasu minęło kilka lat, przeczytałam większą ilość książek oraz oczekuje zaskoczenia w powieściach, niespodzianek z ukrytymi i ciekawymi rozwiązaniami fabularnymi; czegoś dzięki czemu zapamiętam historie na dłużej i z zapartym tchem będę ja czytać. Jednak jak sięgnę pamięcią do lat wcześniejszych to książka mi się podobała, przeczytałam ją wtedy szybko, z dużym zaciekawieniem.

Książkę polecam młodzieży, które preferują typowo młodzieżowe pozycje, bądź wchodzą dopiero w ten gatunek książki. Sprawdzi się również dla zwolenników nadprzyrodzonych postaci w powieście bądź narracji dwuosobowej z romansem w tle. Książka kryje kilka niespodzianek, ale dla pewnych osób, nie są one już zbyt zaskakujące. Sam styl dla mnie już był trochę męczący, zbyt młodzieżowy. Teraz pozostaje mi już tylko przeczytać drugą część – w końcu nie można zostawić niedoczytanej serii…

Ocena: 4/6

Przechadzam się korytarzem, wciągając zapachy nastoletniego grzechu tak gęste, że czuję ich smak. Wszystkie sześć moich zmysłów wrze z oczekiwania. Bo ta podróż jest inna. Przybyłem tu po jedną konkretną duszę i kiedy idę w stronę budynku numer sześć, przeszywa mnie trzask rozpalonej do czerwoności energii – dobry znak. Nie spieszę się, sunąc powoli przez chmarę i badając perspektywy, aż docieram do klasy jako ostatni, równo z dzwonkiem.

Demony. Pokusa

źródło: zdjęcie własne

 

SHARE

Leave Your Reply

*