Gadżety

June box *To the star* od Once upon a candle

Once upon a candle

Od kilku miesięcy nie zamawiałam już żadnego pudełka niespodzianki i zatęskniłam za tym. Wtem na kilku profilach na IG zobaczyłam informacje o June box, czyli drugim pudełku od Once upon a candle. Na Instagramie pełno ich kolorowych świeczek o niesamowitych zapach, więc postanowiłam zaryzykować. W końcu kto nie ryzykuje ten nie pije szampana… Tutaj akurat obeszłam się smakiem :/ Zacznijmy jednak od początku.

Pudełko oraz zamówienie

Pudełko miało składać się z 3 unikatowych świeczek o określonej wielkości. Do tego od 4-6 gadżetów nawiązujących do serii książek Sarah J. Maas „Dwór cierni i róż”. Jeden z nich miał do nas przybyć zza oceanu. Wysyłka miała nastąpić między 26-30 czerwca, a w razie opóźnienia paczki z Ameryki, najszybciej jak się tylko da.

Strona Once upon a candle prowadzona jest w języku polski, INSTAGRAM w języku polskim i angielskim. Opisy użytkowania swieczek powinny być tak samo podane w obu językach, a nie tylko w języku polskim.

Zamówienie zostało opłacone (2 pudełka – zamówienie dla mnie i przyjaciółki) i czekałyśmy na wysyłkę. Dnia xxxx wysłałam maila z zapytaniem, kiedy nastąpi wysyłka paczek. Zostałam poinformowana, że zgodnie z informacją na stronie produktu, wysyłka jest opóźniona ze względu na brak paczki zagranicznej. Tutaj wszystko rozumiem, ale… warto o tym jednak poinformować kupujących. Wysłanie jednego maila do wszystkich rozwiązałoby problem. Kilka dni później podali te informację na Instagramie, niestety nie każdy go posiada więc do części osób ta informacja nie trafiła. Może niektórych rzeczy się czepiam, ale zamawiałam wcześniej pudełko od Gobston Alley więc mam do czego porównać.

Once upon a candle

źródło: zdjęcie własne

Zamówienie

Przejdźmy jednak teraz do najmilszej części, rozpakowanie pudełka. Po otworzeniu, na górnej części znajdziemy wydrukowaną karteczkę we wzorze z Worda co znajdziemy w środku (krzywo wycięte). Dużo lepiej wyglądałaby osobna karteczka na grubszym papierze. Naszym oczom ukazuje się czarny pergamin z naklejoną na środku firmową naklejką. Po jej oderwaniu widzimy gąbczaste wypełnienie, które ma zabezpieczyć nasze produkty przed uszkodzeniem, duży plus. Już po rozpakowaniu mogę powiedzieć, że produkty zostały ułożone estetycznie oraz tak by żadne z nich wzajemnie się nie uszkodziły. Co zatem znalazłam w środku:

  • Świeczka 135 ml The Starling City – mandarynka, brzoskwinia, truskawki, piżmo
  • Świeczka 60 ml Inner circle – wiśnie, truskawki, żurawina
  • Świeczka 60 ml Night triumphant – drzewo sandałowe, paczula, truskawki
  • Torba na ramię „I’d rather be in Velaris”
  • Artprint Rhysand, rysunek autorstwa Morgana @morganaOanagrom
  • Dwie zakładki magnetyczne Feyra & Rhysand od firmy Dreamy&Co
  • Pasujące do siebie zakładki do książki z cytatami
Once upon a candle

źródło: zdjęcie własne

Jeśli chodzi o świeczki, to truskawki nie wyczułam w żadnej z nich. Jednakże ich zapach był bardzo ładny, świeży i mocno aromatyczny. Zobaczymy niedługo jak się będą paliły 😊 Torba to jakaś porażka, niestety… Nadruk jest kiepskiej jakości a torba z plastiku? W każdym razie, nie widziałam chyba przez ostatnie 10 lat torby wykonanej z takiego tworzywa. Przyjaciółka dostała jeszcze torbę z lekko krzywym nadrukiem. Wzór jest ładny, ale wielkość torby z tymi nienaturalnie krótkimi uszami, uniemożliwia mi jej stosowanie. Zakładki magnetyczne są wykonanie ślicznie. Jednakże ja tej formy zakładek fanką nie jestem, gdyż zwykle psują mi strony książki bądź same zniekształcają się na rogach co wygląda bardzo nieestetycznie. Artprint to kolejna porażka. Nie wiem kto był odpowiedzialny za druk, ale jest on po prostu rozpikselowany i wykonany na złej jakości papierze. Po pierwsze jest on za cienki i wygina się, widać na obrazku każde dotkniecie palcem, a po trzecie zostały one brzydko wycięte. Z ciekawości weszłam na instagram autora i tam jego rysunki są zachwycające, pełne barw, a na princie jakby wypłowiałe. Pasujące do siebie zakładki, przynajmniej moje, nie są pasujące. Wykonanie jest zadowalające, ot klasyczna zakładka wydrukowana i zalaminowana, ale jedna jest dłuższa od drugiej…

Once upon a candle

źródło: zdjęcie własne

Podsumujmy

+ bardzo ładny zapach świeczek, jednak co widać po zdjęciach nie zastygły do końca. Nie wiem również czy brokat będzie się dobrze spalał

+ produkty zapakowane starannie, chodź pudełka przed włożeniem do folii kurierskiej przydałoby się owinąć folią

+ bardzo ładne tekturowe opakowanie pudełka oraz mocne zamknięcie

+ gadżety książkowe z jednej serii

– niepoinformowanie o późnej wysyłce; ja naprawdę mogę poczekać dodatkowy tydzień, ale wspaniale jest jakby mnie ktoś o tym poinformował

– torba jest bezużyteczna

– pasujące zakładki krzywe

– artprint kiepskiej jakości, być może będzie wyglądał dobrze na zdjęciach.

 

Ogólnie z pudełka nie jestem zadowolona. Świeczki owszem pachną pięknie (nie wiem jeszcze jak się palą), ale z drugiej strony to jest ich produkt nr 1. Rozczarowały mnie bardzo gadżety książkowe, a raczej ich wykonanie. Żadnego, ale nie mam tylko do zakładek zza oceanu. Reszta albo krzywa, albo kiepski druk, albo materiał nienadający się do użytku. Jeśli pojawi się kiedyś kolejne pudełko to prawdopodobnie rozważę zakup, ale nie wiem, czy dam kolejną szansę. Porównując to najsłabsze pudełko z Gobston jest lepsze od tego. Zobaczymy jeszcze jak się będą spisywać świeczki, być może tylko te produkty będą warte uwagi.

Jeśli zamawialiście to bądź inne pudełko niespodziankę koniecznie dajcie znać! Szukam różnych alternatyw i lubię sama robić sobie prezenty 😊

Once upon a candle

źródło: zdjęcie własne

SHARE
RELATED POSTS
pudeło gobston alley box
Styczniowy box od Gobston Alley
Velociraptor i Tyrannosaurs Rex od Funko
Velociraptor i Tyrannosaurs Rex
Marcowy box od Gobston Alley

Leave Your Reply

*