Horrory i Thrillery

Trylogia Cube – recenzja

cube trylogia recenzja

Gdy powstał pierwszy film z serii Cube, nie było w planach jego drugiej i trzeciej części. Miał być to po prostu film w surrealistycznym klimacie.

Cube (1997) – recenzja

Film powstał w 1997 roku w reżyserii Vincenzo Natali. Z pewnym względów był on niezwykle ciekawy pod względem samej produkcji, ale o tym za chwilę. W filmie Cube możemy obserwować losy grupy osób zamkniętych w pokoju – w sześcianie. Jak z czasem się okazuje, na każdej z sześciu ścian, znajdują się drzwi, które prowadza do kolejnego sześcianu. W niektórych pomieszczeniach jednakże zastawione są zabójcze pułapki, które to po kolei zmniejszają liczebnie grupę osób. Każda z osób charakteryzuje się pewnymi cechami, które na pierwszy rzut oka całkiem niepotrzebne, okazują się pomocne w przetrwaniu.

Cała zabawa polega na tym, by grupa nieznajomych sobie osób, na pozór znajdujących się tutaj przypadkiem, zaczęła współpracować i wspólnie powiązała fakty, dzięki którym miałaby jakiekolwiek, chociaż minimalne szanse na przetrwanie. Czy to im się uda? Na pewno nie wszystkim – ale tego możecie się domyślić sami :). Pytanie pozostaje, czy ile jeśli w ogóle, to ilu osobom uda się wydostać z sześcianu. Czym w ogóle jest sześcian, kto go stworzył i w jakim celu? A na sam koniec, dlaczego się w nim znaleźli?

Film prezentuje nam bardzo ciekawe efekty, stwarza napięcie i interesuje swoją fabułą. Od początku do końca czujemy towarzyszącą nam zagadkę na własnej skórze. Fabuła poprowadzona we wzorowy sposób. Jedynie do czego mógłbym się przyczepić, to zakończenie. niestety pozostawia pewien niedosyt, nie do końca wyjaśnia całą fabułę, jak i los co poniektórych bohaterów.

I wspomniane ciekawostki względem filmu:

  1.  
    Uwaga Spoiler

    Czy oglądając film, dalibyście wiarę, że całość została nakręcona w … jednym i tym samym pokoju? Cały plan zdjęciowy to magazyn w Toronto, w którym został zainscenizowany plan zdjęciowy w formie jednego pokoju sześcianu. Stworzono iluzję ogromnej bryły, a jednak

    [collapse]
  2. Firma od efektów specjalnych C. O. R. E. dokonała obróbki komputerowej za darmo – jako wyraz wsparcia dla przemysłu filmowego w Toronto.
  3. Film nakręcony został w przeciągu MIESIĄCA czasu, a wszystko to przy użyciu kamer ręcznych.

Cube 2: Hypercube (2002) – recenzja

Pod pewnym względem jest to kontynuacja  pierwszej części. Co ciekawe, reżyserem drugiej części jest Andrzej Sekuła. Dlaczego napisałem, że tylko pod pewnym względem jest to kontynuacja? Akcja ponownie się rozgrywa w sześcianie, z tym że tym razem dużo bardziej unowocześnionym. Nie jest to już metalowa puszka, ale bardziej przypomina cyfrową pułapkę naszpikowaną najwyższą technologią, wysoce wykraczającą ponad nasze obecne osiągnięcia.

Fabuła jest bardzo podobna. Ponownie mamy grupę osób o różnej przeszłości, z rożnymi umiejętnościami i cechami charakteru. Ponownie osoby te próbują się wydostać z sześcianu.

Uwaga spoiler

W tej części poznajemy także jednego z pomysłodawców i twórców technologicznych sześcianu. Opamiętała się ona za wczasu, widząc co rząd i korporacje zbrojeniowe zrobiły i postanowiła ukryć się w sześcianie przed „Okien Wielkiego Brata”.

[collapse]
Uwaga spoiler

Zarządcy sześcianu nie pozostali bierni w tej sytuacji – wysłali do środka swojego agenta, który miał za zadanie odzyskać dane zabrane przez arcyhakera i twórcę Sześcianu w jednej osobie.

[collapse]

W efekcie otrzymujemy fabułę główną podobną, ale kolejne sposoby na uśmiercenie, wymyślniejsze relacje między ludźmi oraz bardziej posunięte technologicznie przestrzenie.

Sześcian nie jest tylko metalowa bryłą z mostem, tak jak w poprzedniej części. Hypercube jest Hipersześcianem, zatem sześcianem w 5 wymiarach (tzw. serakt). A uwolnienie się z niego jest jeszcze trudniejsze, ale nie niemożliwe (a może jednak?)

Cube Zero (2004) – recenzja

Jest to trzecia i ostatnia część trylogii Cube. W niej fabuła zachodzi nieco szerzej, aniżeli w dwóch poprzednich częściach. Owszem, mamy grupę, która ponownie trafia do sześcianu i próbuje dojść do tego dlaczego się w nim znaleźli, gdzie w ogóle są i jak mają się uwolnić. Wszystko oczywiście domysłami i metoda prób i błędów. Widzimy jednakże także grupę obserwatorów, którzy nadzorują ich wędrówkę po sześcianie. Reagują oni także na różnego rodzaju niespodziewane sytuacje.

Uwaga spoiler

Dochodzimy do momentu, gdy jeden z obserwatorów zdaje sobie sprawę, że coś tutaj nie gra. Działaczka polityczna, niewygodna władzy nagle znajduje się w środku w sześcianie i walczy o życie. Ponadto jego poprzednik, również zostaje odnaleziony w sześcianie i w nim ginie. Postanawia coś z tym zrobić. Wchodzi do sześcianu, odnajduje grupę i próbuje ja wydostać. Jednej z kobiet udaje się uciec, sam jednak zostaje pojmany i … po praniu mózgu (jak i fizycznym uszkodzeniu) trafia do sześcianu i staje się jednym z bohaterów pierwszej części – Cube 🙂 Ot takie powiązanie z pierwszą częścią 🙂

[collapse]

Niestety także i po tej części otrzymujemy pewien niedosyt i zadajemy sobie pytanie … to naprawdę już? … widząc napisy końcowe.

Uwaga spoiler

W filmie także dowiadujemy się, że prawdopodobnie istnieje wiele takich sześcianów. nieco to może nam wyjaśniać, że sześcian który widzimy w filmie Cube Zero, Cube oraz Hypercube, różnią się właśnie z tego względu, że mogą to być zupełnie inne lokalizacje. Miałoby to wówczas pewien sens. A i sama ich lokalizacja pod ziemią, także sporo tłumaczy.

[collapse]

Trylogia Cube – czy warto obejrzeć?

Całą serię (Trylogię) generalnie polecam. Jest to naprawdę fajna seria, którą ogląda się nie tylko z zapartym tchem, ale masz prawdziwa ochotę obejrzeć kolejne części. Oglądasz jedną za drugą, rozbudowujesz sobie fabułę o kolejne elementy układanki, wszystko zaczyna Ci się w miarę spinać w całość, aż na koniec mimo wszystko czegoś jednak Ci brakuje … Niedosyt pozostaje 🙁 Mimo wszystko polecam z czystym sumieniem 🙂

SHARE
RELATED POSTS
Egzorcysta Początek recenzja
Egzorcysta: Początek (2004) – recenzja
annabelle recenzja
Annabelle – film którego prawdziwy horroromaniak nie może pominąć
delirium 2018 recenzja
Delirium (2018) – recenzja

Leave Your Reply

*