Pozostałe

Mamma Mia: Here We Go Again! – recenzja

Mamma Mia: Here we go again

Mamma Mia : Here we go again!

Mamma Mia 2 to wielki powrót musicalu po 10 latach od premiery. Głosy odnośnie samej produkcji były różne, jedni cieszyli się i ekscytowali na jego premierę, a drudzy nie wróżyli sukcesu tej części. Przez cały czas trzymał kciuki za dobry seans i bez dwóch zdań wyszłam z seansu usatysfakcjonowania, a wszelkich wad już nie pamiętam.

 

Bez wątpienia to co ukazywały nam zwiastuny, a to co zobaczyliśmy na wielkim ekranie nie do końca się pokrywało. Trailery sugerowały nam trochę inna fabułę niż, tę którą de facto otrzymaliśmy, ale ja nie czułam żadnego rozczarowania.

Mamma Mia: Here we go again

źródło: mat. prasowe

Linia czasowa

Fabuła filmu została nam przedstawiona na dwóch liniach czasowych – współczesna oraz końcówka lat ’70. Poznajemy młodość Donny, to jak trafiła na grecką wyspę oraz historię poznania 3 domniemanych ojców Sophie. W czasie realnym  historia zaczyna się kilka lat później, kiedy to starsza Sophie przygotowuje się do otwarcia hotelu „Bella Donna”. W trakcie ostatniego dnia przed tym wielkim wydarzeniem napotyka liczne problemy, co skutkuje wspominaniem własnej matki.

Przejścia czasowe następują bardzo czysto, płynnie, ale nie wiem czy nie za płynnie… zmiana linii występuje zarówno w scenach jak i piosenkach. Miałam kilka razy problem aby rozeznać się czy to teraźniejszość, a może jednak przeszłość. Tutaj można by to troszkę dopracować, ale mimo wszystko uważam to za duży atut produkcji.

Mamma Mia: Here we go again

źródło: mat. prasowe

Od momentu jak zobaczyłam Lily James w „Baby driver” pokochałam jej urok, charyzmę, delikatność i dziewczęcość. Nie byłam tylko pewna czy jej cudowna gra aktorka to jednorazowy akcja, czy faktycznie ma talent. Tutaj wszelkie moje wątpliwości zostały rozwiane, a dodatkowo potrafi się ruszać i śpiewać. Mam nadzieję, że zrobi wielką karierę i zobaczę ją jeszcze w wielu dobrych produkcjach.

Ach, ta młodość…

Donna jako dojrzała kobieta miała pazur, dzikość w oczach i wiadomo było, że nie była to grzeczna nastolatka, która siedziała tylko w domu i się uczyła. Jej dzika natura, szaleńczość została idealnie przedstawiona w trakcie całej fabuły. Młodsze wersje głównych bohaterów poradziły sobie według mnie idealnie. Co nie dośpiewali to dograli swoim urokiem i uśmiechem. Przyjaciółki Donny oraz jej kochankowie zostali naprawdę całkiem nieźle przedstawieni, chociaż nie została prawdopodobnie zachowana kolejność ich poznawania wg pamiętnika. Nieważne… jako 20latkowie mieli w sobie mnóstwo młodzieńczego uroku, wigoru i te uśmiechy… 😊

Cały film ma niezwykle cukierkową aurę, nawet jak dzieje się chwilowo coś złego to zaraz znowu wszystko się odmienia. Wisienką oblaną czekoladą i położoną na szczyt wielkiej porcji lodów z bitą śmietaną jest pojawienie babci Sophie, która spotka miłość swojej młodości… Nikt, absolutnie nikt nie skończył samotny albo ze złym zakończeniem.

Jeśli podobała Wam się pierwsza część, jesteście fanami zespołu ABBA to powinniście być usatysfakcjonowani tym musicalem, ja przynajmniej byłam 😊 Fabuła posiadała jakieś braki, ale muzyka, główne postacie oraz poboczne wszystko mi wynagrodziły.

Mamma Mia: Here we go again

źródło: mat. prasowe

 

SHARE
RELATED POSTS
filmowe plany wakacyjne
Filmowe plany wakacyjne 2018
Twój Simon
Twój Simon – recenzja
Nowości w sierpniu od Netflix
Nowości w sierpniu od Netflix

Leave Your Reply

*