Komedie

Jestem taka piękna – recenzja przedpremierowa

Jestem taka piękna

Jestem taka piękna to film, w którym nie pokładałam dużych nadziei. Wydawała mi się to być amerykańska komedia, z wątkiem romantycznym i przesłaniem na końcu. Plakat filmu – aktorka na białym tle, standard; z tą różnicą, że występuje ona w pozie z filmu (nie jest ona specjalnie stylizowana). Sam zwiastun potwierdził tylko, że ma to być luźna komedia na sobotni wieczór i tyle. Na pokazie przedpremierowym chciałam by film miał poziom i nie tonął w drewnianych dialogach i tanim humorze. Jak było?

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Nie oceniaj książki po okładce…

a raczej filmu po plakacie. Plakat to pół biedy, zwiastun powinien być znaczniej bardziej zachęcający, przedstawiający o czym jest film. Otóż zamiast luźnej i lekkiej komedii otrzymałam połączenie „Bridget Jones” z „Diabeł ubiera się u Prady”. Mamy tutaj połączenie lekkiego humoru, ze świetną grą aktorską, dobrymi dialogami i morałem płynącym z całego filmu; po prostu „Jestem taka piękna” – komedia bez kompleksów!

Amy Schumer

Osobiście nie oglądałam jeszcze żadnej produkcji z aktorką, natomiast znalazłam mnóstwo informacji o niej. Amy nie ma problemu ze swoim ciałem, że nie nosi rozmiaru 34. Kocha siebie taką jaka jest i nie stara się zmieniać na siłę. Nie pozwala by media społecznościowe wywierały na niej presje odnoście wyglądu. Miała wrażenie, że Renee po zmianie, to może być Amy, która akceptuje swoje ciało i jest pewna siebie (w końcu to stand-uperka). Jak sama mówi: „Do filmu przyciągnęło mnie przede wszystkim przesłanie. Było idealnie w moim typie”. Właśnie z tego powodu mogliśmy obejrzeć ją na dużym ekranie. Muszę przyznać, że był to strzał w 10.

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Aktorzy, dialogi, muzyka…

Na początku filmu poznajemy Renee, która musi sprostać problemom życia codziennego jako kobieta „brzydka”. Nie podlega ona obecnemu kanonowi piękna, nie jest chuda, a jej styl bardzo odbiega od innych kobiet (nie ubierała się źle, ale dość niecodziennie i w tanich sklepach sieciówkowych zamiast modnych i znanych salonach modowych). Widzimy, gdy próbuje zrobić rockową fryzurę z YT (oczywiście jej się nie udaje), nie może złożyć zamówienia na drinki w pubie, a w kolejce do kasy przestraszyła dziecko; oczywiście problemy z rowerem na zajęciach sportowych wcale jej nie pomagają, a tylko dodatkowo upokarzają.  Mimo tylu problemów ma oddane przyjaciółki i jest osobą bardzo serdeczna i miłą dla otoczenia.

Przy okazji pewnych zdarzeń i swoich marzeń staje się „piękna”, jednak są to tylko pozory. Tak naprawdę jej ciało się nie zmienia, a jej postrzeganie siebie. Pewnością siebie oraz przebojowością dostaje pracę na recepcji w firmie kosmetycznej oraz poznaje mężczyznę, z którym pasują do siebie jak dwie połówki jabłka. Tutaj muszę skończyć, cała reszta była by już za dużym spoilerem, a niestety opowiada się o tym filmie bardzo przyjemnie.

Szczególną uwagę należy zwrócić na muzykę w tym filmie oraz kadry. Teraz nie wymienię niestety żadnej piosenki, ale podczas seansu czułam, że są one jednością z daną sceną, nie wymuszają na mnie określonych zachowań bo gra aktorska bohaterów jest wystarczająca. Tutaj byłam bardzo mile zaskoczona, że na tak niepozornej komedii, każdy zagrał perfekcyjnie, w pełni oddając swoim głosem, mimiką i postawą ciała to co czuje w danym momencie. Film nie posiada żadnych brutalniejszych scen, wszystko jest tam bardzo subtelne i zachowane w dobrym tonie. Nawet szydzenie czy podśmiewanie się z Renee nie kłuje w oczy; nikt nikogo po kątach nie obgaduje, wystarczy wymowne spojrzenie oraz lekki, wywyższający uśmiech. Duży plus dla kostiumografa w filmie, który dobrał idealnie ubrania do bohaterów. Osoby bogatsze i z wyższych stref wyglądały majętnie i nieskazitelnie, a osoby „normalne” przeciętnie, ale nadal ładnie. Strój był odzwierciedleniem ich charakteru, samopoczucia oraz światopoglądu (widać to zwłaszcza po przyjaciółkach Renee oraz jej chłopaku).

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

A morał z tej historii taki, że …

pewność siebie nie jest zależna od tego jak wyglądamy, ale od naszego samopoczucia i zachowania. Ważne jest czuć się dobrze samym ze sobą i nie pozwolić by innych krytyka nas dotknęła. Renee zmieniła się tylko i wyłącznie wewnętrznie, zewnętrznie nadal nie należała do najszczuplejszych osób, miała zbędne kilogramy oraz nie zmieniła swojej garderoby. Często w filmach podkreślają przemianę bohaterki, idzie ona na szalone zakupy, wraca z torbami z najlepszych sklepów z ubraniami i nagle na to wszystko miała pieniądze. Tutaj nie zastosowali tego triku, co dodatkowo podkreśla, że to jak jesteśmy postrzegani zależy tylko i wyłącznie od tego jak sami siebie postrzegamy. Renee poczuła się piękna, szczupła i zawojowała świat (a przynajmniej jej malutki fragmencik). Owszem, część osób miała ją za wariatkę, podśmiewywali się z niej, ale pewnością siebie zwróciła uwagę tych osób, dla których wiedza oraz sposób myślenia był ważniejszy.

Oczywiście w tych zmianach nie można zapomnieć o innych… Z początku Renee była szarą myszką, ale bardzo serdeczną i życzliwą. Po pewnym czasie od przemianie sama zaczęła traktować innych gorzej, czyli tak jak ona była traktowana. Pnąc się na szczyt i zyskując pewność siebie, trzeba uważać by się w tym nie zapomnieć. Renee po kolei zraziła do siebie przyjaciółki, o mało co nie skrzywdziła Ethana, ale oprzytomniała w ostatniej chwili. Bardzo podobały mi się sytuacje, w których pokazano zmianę Renee do ludzi, powody były subtelne, delikatne, ale znaczące dla drugiego człowieka. Na szczęście jest to film z happy endem i udało jej się wszystkie popełnione błędy naprawić.  Zrozumiała również, że jej pewność siebie zależna jest od własnych myśli, a nie szczupłej sylwetki.

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Emily Ratajkowski

Emily Ratajkowski to amerykanka polskiego pochodzenia. Mimo, że karierę modelki rozpoczęła już jako 14-latka, to świat poznał ją z kontrowersyjnego teledysku do piosenki „Blurred Lines” Robina Thicke’a i Pharrella Williamsa. Wtedy otworzyły się drzwi do jej kariery aktorskiej, w której naprawdę nieźle sobie radzi. W filmie dostaje rolę szczupłej dziewczyny, która jest podrywana przez facetów w sklepie: młoda, atrakcyjna i mądra. Jednak okazuje się, że nie akceptuje w pełni siebie oraz swojego ciała. Jak widać idealne ciało nie sprawi, iż nasze poczucie wartości będzie wysokie.

Emily angażuje się politycznie i społecznie: w ostatnich wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych oficjalnie poparła partię demokratów, znana jest też ze swojej działalności na rzecz równego traktowania kobiet. Modelka współpracuje z innymi działaczkami ruchów kobiecych, publikuje również eseje na łamach dużych magazynów. W swoich tekstach dowodzi, że uroda i seksapil nie oznaczają braku inteligencji, a podwójne standardy i stereotypowe podejście do kobiet to wciąż spory problem we współczesnym społeczeństwie. Właśnie dlatego główny zamysł filmu „Jestem taka piękna!” jest tak bliski modelce. „Nieważne, jak inni widzą ciebie. Ważne, jak ty siebie postrzegasz. Im lepiej o sobie myślisz, tym lepsze wrażenie zrobisz na całym swoim otoczeniu. Takie właśnie jest przesłanie tego filmu” – mówi o najnowszej produkcji ze swoim udziałem. – materiały prasowe.

Film jest bardzo pozytywny, napawa optymizmem i motywuje do działania, do rozpoczęcia zmiany myślenia o samym sobie. Reflektuje do zmian we własnym życiu zastanowienia się nad nim chwilę. Być może to pora by zaakceptować własne zmiany, zmienić pracę i samemu zawojować świat?

Jestem taka piękna to film dla każdego, zarówno dla nastolatki, która dorasta, dojrzałej kobiety oraz facetów. Tam również jest poruszony temat o postrzeganiu mężczyzn w świecie oraz przełamywaniu stereotypów. Z pewnością jest to film, do którego będę wracała co jakiś czas.

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

Film to mocne 5/6.

Szansę na udział w pokazie przedpremierowym dostałam od Kino Świat.

Renee Bennett (Amy Schumer) każdego dnia boleśnie doświadcza, jak to jest być przeciętniaczką w Nowym Jorku – mieście faworyzującym pięknych i bogatych. Wszystko zmienia się, gdy na zajęciach fitness spada z rowerka treningowego, uderza się w głowę i traci przytomność. Kiedy odzyskuje świadomość i spogląda w lustro, wprost nie może uwierzyć. Jej nogi są szczupłe i opalone, włosy jedwabiste, a podbródek idealnie ukształtowany. Jednym słowem – jest zjawiskowo piękna! Problem w tym, że… tak naprawdę nic się nie zmieniło. Dla całego świata Renee nadal wygląda tak samo. Jednak bohaterka, przekonana o rzekomym cudzie, przechodzi totalną metamorfozę. Z szarej myszki staje się wyzwoloną i pewną siebie kobietą, której śmiałość i energia robią piorunujące wrażenie na wszystkich, począwszy od jej słodkiego chłopaka – Ethana (Rory Scovel), a skończywszy na atrakcyjnej szefowej – Avery Leclair (Michelle Williams). Z czasem Renee, która dzięki awansom śmiało pnie się w górę w firmie kosmetycznej, zaczyna spoglądać z wyższością na świat i innych ludzi. Czy to możliwe, żeby stając się „piękną”, dopuściła do głosu „brzydszą” część swojej osobowości?

 

Ostatnio chodziłam do kina na filmy Marvela i zapomniałam, że w zwykłych produkcjach nie ma scen po napisach :p Tutaj zaskoczenie było obopólne, moje gdy wszyscy wstali i zaczęli wychodzić, oraz reszty gdy ja z przyjaciółką siedziałyśmy i czekałyśmy na bóg wie co – siedziałyśmy bliżej wyjścia więc chwilowo utrudniałyśmy wyjście. Dopiero po krótkiej chwili zrozumiałyśmy, ze tutaj na sceny dodatkowe nie możemy liczyć :p

 

Jeśli nie udało Wam się przeczytać mojej przydługiej recenzji, to zapraszam Was do przeczytania opinii o filmie mojej przyjaciółki 🙂

Słyszeliście o filmie „Jestem taka piękna”? Nie? Nie przejmujcie się, ja dopóki nie przeczytałam opisu na stronie kina, także nie wiedziałam, że taki film istnieje. Fabuła zresztą na pierwszy rzut oka na kolana nie powala – Renee jest zwyczajną kobietą, która nie lubi swojego wyglądu. Niespodziewanie, pewnego dnia spada z rowerka i uderza głową o podłogę, tracąc przytomność. Gdy się budzi okazuje się, że jak za dotknięciem magicznej różdżki stała się piękna nie do poznania – tak przynajmniej jej się wydaje, bo dla wszystkich wokół Renee wygląda tak samo. Zdarzenie to sprawia, że bohaterka całkowicie się zmienia – staje się pewną siebie kobietą, która kocha kim jest. Jednakże, zmiana ta ma także złą stronę, z którą Renee będzie sobie musiała poradzić, jeśli nie chce utracić wszystkich, których kocha. Tak jak wcześniej pisałam, fabuła nie jest wyjątkowa, ale trzeba przyznać, że na filmie dobrze się bawiłam. Bardzo podobało mi się to, że film mimo w większości kobiecej obsady, dotykał też tematu braku pewności siebie u mężczyzn. Dodatkowy punkt ode mnie dostaje także za ścieżkę dźwiękową, która mimo, że składała się w większości z piosenek pop, to idealnie do tej produkcji pasowała. Ogółem, film oceniam na 6 z 10, bo w niektórych momentach czułam zgrzyty w grze aktorskiej, ale jest on całkiem dobrym wyborem jak się chce pójść do kina na coś śmiesznego z przekazem.

Jestem taka piękna

źródło: mat. prasowe/Kino Świat

SHARE
RELATED POSTS
Planeta Singli
Planeta Singli – mini recenzja
4 komentarze
  • crispi22
    28 czerwca 2018 at 22:45

    Dopisuję do listy filmów, które muszęobejrzeć !!!

    • admin
      30 czerwca 2018 at 11:58

      Cieszę się, że recenzja się do tego przyczyniła 🙂 Niedługo pojawią się nowe recenzje filmów, a o wszystkim powiadamiamy na naszym fb 🙂 Zapraszamy do obserwowania 🙂
      https://www.facebook.com/Mroczny-771534886375173/

  • Kamila
    28 czerwca 2018 at 22:36

    Czekam na tekst przyjaciółki. Recenzja fajna, dzięki 🙂 Chętnie wybiorę się na film!

    • admin
      30 czerwca 2018 at 11:54

      Recenzja już dodana 🙂 Film jest naprawdę wart obejrzenia i polecam jeszcze raz!

Leave Your Reply

*