Pozostałe

Avengers: Endgame – minirecenzja

Od premiery tego filmu minął już szmat czasu, więc może nie powinnam już o nim nic pisać? Niestety chcę się podzielić z Wami moimi przemyśleniami odnośnie „Avengers: Endgame” i możliwe są spoilery, ale kto miał go obejrzeć to już to zrobił 🙂

Avengers: Endgame

Idąc do kina wiedziałam, że nie będzie to film ze szczęśliwym zakończeniem, że z pewnymi bohaterami będę musiała pożegnać się na zawsze. Od strony wizualnej i muzycznej nie mam tutaj nic do zarzucenia, obrazy miały odpowiednie nasycenie kolorystyczne, jak akcja działa się w pomieszczeniach ciemnych to nadal byliśmy wstanie wszystko dostrzec. Muzyka nie była nachalna, nie mówiła nam co mamy czuć, stanowiła integralną część danej sceny pozostawiając miejsce na własną interpretacje i uczucia.

źródło: mat. prasowe

Kocham Cię 3000

Bez wątpienia „Avengers: Endgame” jest filmem wzruszającym, gdzie żarty odpowiednio rozładowywały całą sytuacje, ale sama powaga sytuacji wciąż była wyczuwalna. Widzimy jak różne osoby radzą sobie ze stratą i jak potoczyło się ich dalsze życie; jednym wyszło to lepiej a drugim gorzej. Wiem, że wśród fanów można znaleźć podzielone zdania odnośnie losów Thora, ale każdy ma prawo się załamać i przestać wierzyć. Inni postawili na normalne życie zakładając rodzinę, a jeszcze inni dokładali wszelkich starań nad znalezieniem sposobu aby ich bliscy powrócili.

źródło: mat. prasowe

Ten film zasługuje na szacunek, że pomimo tak gigantycznej ilości superbohaterów oraz postaci 2-planowych, każdy z nich miał swoje 5 minut na pokazanie się i zaprezentowanie swojej siły. Niezależnie komu dopingowaliście to mieliście szanse by to zrobić 🙂 Każdy z bohaterów walczył w imieniu bliskich i całej ludzkości. Wielu z nich przypłaciło to życiem nieodwracalnie i z pewnością przeszli do historii „w swoim świecie”. Są to osoby, o których będą się uczyli na historii. Mimo, że to jest tylko film to jednak losy tych postaci śledziłam przez wiele lat na dużym ekranie i jest po prostu przykro ze świadomością, że części z nich już nie zobaczymy; chodź z drugiej strony nawet o umarłych będą powstawały filmy…

źródło: mat. prasowe

Pożegnanie z bohaterami

Z pewnością nie jestem zadowolona z losów Black Widow (bardzo lubiłam tę postać,a Scarlett Johansson pasowała do niej idealne), jej oddanie względem przyjaciela było ogromne. Tony Stark zdobywał moją sympatię wraz z wiekiem (przy pierwszym Iron Manie naprawdę go nie cierpiałam), a gdy w końcu go polubiłam musiałam się już z nim pożegnać. Cieszę się, że miał chwilę normalności z rodziną oraz bardzo go cenie za relację z Peterem. Kapitan Ameryka, kiedy walczył dzielnie i nie miał szansy na normalne życie u boku kobiety którą pokochał, otrzymał szansę na szczęśliwe zakończenie.

Film był bardzo dużą dawką emocji, sceny walk (zwłaszcza moment pokazania ogromu jakim jest MCU), gra aktorska, kostiumy i sama historia – to wszystko było budowane latami. Zamknięciem definitywnym 3 fazy MCU jest „Spider-man: Far from home”, który już obejrzałam i niedługo pojawi się jego recenzja 🙂

źródło: mat. prasowe

SHARE
RELATED POSTS
Mamma Mia: Here we go again
Mamma Mia: Here We Go Again! – recenzja
Nowości w październiku od Netflix
Nowości w październiku od Netflix
recenzja filmu
Avengers, Baby Driver, Deadpool i Blade Runner 2049 – co je łączy?

Leave Your Reply

*